Przygoda z Portugalią

02 marca br. szesnastoosobowa grupa uczniów ZSTR im. W. Witosa w Piotrowicach pod opieką p. Joanny Nowakowskiej i p. Małgorzaty Pruchnickiej rozpoczęła swoją przygodę z  Portugalią. Wyjazd był efektem, uczestniczenia szkoły w programie programu Erasmus+. W ramach obecny projektu „Europejscy zawodowcy” zorganizowano dla pięćdziesięciu uczniów ZSTR trzy wyjazdy do Włoch oraz właśnie ten wyjazd do Portugalii, który chcemy Wam nieco przybliżyć.

(prezentacja z wyjazdu)


 

Na lotnisko Warszawa-Modlin dojechaliśmy zamówionym dla nas busem z przyczepką (gdzieś te bagaże trzeba było upchnąć!). W związku z tym, że byliśmy odprawieni online, zostało nam nadanie dużych bagaży, kontrola bezpieczeństwa i już mocno podekscytowani, czekaliśmy na samolot linii Ryanair, którym to po trwającym prawie cztery godziny rejsie samolotowym dotarliśmy do miasta Porto. Nasz lot odbywał się w porze nocnej. Widoki rozświetlonych miast zrobiły na nas ogromne wrażenie. Po odebraniu bagaży i spotkaniu z polskim kierowcą  sympatycznym p. Grzegorzem oraz półgodzinnym przejeździe busem, zostaliśmy zakwaterowani w campusie w małym miasteczku Barcelos. Choć na zegarach wybiła północ zachwycaliśmy się bazą lokalową. Do naszej dyspozycji był: basen, leżakami umiejscowione pod klimatycznymi, słomianymi parasolami, na trawnikach, przy oczku wodnym z barwnymi rybkami czy pięknie urządzonych rabatach kwiatowo – żwirowych stały ławki.  Tuż obok basenu znajdowała się  siłownia zewnętrzna. Nieco poniżej do gry w piłkę zachęcały boisk. Fani gier stolikowych  wprawiali w ruch bile lub urządzali mecze grając w  piłkarzyki.  Do wypicia kawy zachęcała mała altana.  W dużej altanie organizowaliśmy grille.  Na terenie campusu jest również budynek znakomicie przystosowany do organizacji dyskotek.  Dostępny dla wszystkich mieszkańców jest tam profesjonalny sprzęt odtwarzający muzykę, wysokiej klasy nagłośnienie i oświetlenie. Przekonaliśmy się o tym, podczas ostatkowej dyskoteki, którą nam profesjonalnie zorganizowano. Były maski i przebrania karnawałowe, poczęstunek oraz świetna zabawa. Kolorowe, miękkie fotele i wygodne, wieloosobowe kanapy zachęcają do oglądania telewizji. W jednej z sal można  zagrać w tenisa stołowego. Zaletą campusu jest również możliwość korzystania z pralek, suszarki do ubrań, czy żelazka i deski do prasowania.
Na miejscu jest dostępna duża stołówka, w której jedliśmy „breakfesty, lunche i dinnery”. Śniadania były zawsze przewidywalne: płatki z mlekiem, dżemy, wędlina, ser żółty, ogórki, pomidory… Obiady i kolacje  były „do wyboru, do kolor” – każdy zawsze znalazł coś dobrego dla swojego brzuszka! No i te desery… pychotka!
Pokoje, w których mieszkaliśmy były dobrze wyposażone. W każdym z nich znajdowała się klimatyzator,  lodówka, czajnik, podstawowe naczynia. Niektóre posiadały kuchenki mikrofalowe i telewizory. Każdy pokój posiadał oddzielne wejście z zewnątrz.
Stażyści zostali podzieleni na pięć grup. Pierwszy team to duet: Wiktoria i Paulina, następny to trio: dwie Ole i Grześ. Trzecia grupa to Karolina, Justyna, Marlena, Janek i Kuba. Czwarty zespół dwóch Kamilów i Karol. Piąta grupa to Sylwek, Sebastian i Michał. Wszyscy stażyści do miejsc pracy zostali przydzieleni zgodnie z kierunkiem kształcenia. Technicy hotelarstwa pracowali w małych, stylowych hotelach położonych w nadoceanicznych kurortach, a technicy: architektury krajobrazu i mechanizacji rolnictwa w przydomowych ogrodach, czy gospodarstwach rolnych. Uczniowie byli bardzo zadowoleni z miejsc pracy, gospodarzy oraz z atmosfery panującej podczas praktycznej nauki i docenili życzliwość Portugalczyków. Przez kilka dni, po zakończonej pracy, czyli w godzinach popołudniowych wszyscy brali udział w kursie języka portugalskiego. W czasie wolnym od zajęć spacerowaliśmy,  podziwiając otaczający nas las eukaliptusowy. Codziennie przemierzaliśmy urokliwe wąskie uliczki, ciesząc oczy wyjątkową architekturą,  najczęściej z dodatkiem niebieskich kafelków azulejos oraz wspaniałą roślinnością. Jedni zachwycali się dużych rozmiarów agawami, kwitnącymi magnoliami, kameliami, azaliami, inni zrywali z drzew dorodne pomarańcze, pachnące cytryny… Chłopcy poczęstowali grupę, (otrzymanymi od gospodarzy z ich podwórka!) soczystymi owocami kiwi!
Z zabytkami, kulturą i historią Portugalii zostaliśmy zapoznani podczas wycieczek. Pierwszego dnia po przyjeździe zwiedziliśmy jedno z najstarszych miast chrześcijańskich na świecie (z historią sięgającą  ponad 2000 lat) założoną jeszcze w czasach rzymskich – Bragę. Drugie miasto, to zwane kolebką Portugalii, Guimarães, pierwsza stolica Portugalii. Kolejnego dnia zwiedzaliśmy Barcelos. Jednym z najważniejszych symboli tego miasta, jak i całego kraju, jest spotykany tu na każdym kroku charakterystyczny ceramiczny kogucik Galo de Barcelos. Związana z nim jest miejscowa legenda, którą w humorystyczny sposób przedstawiła nam p. Grzegorz – nasz kierowca, przewodnik. Chętni w tym dniu spróbowali wyśmienitych pastéis de nata czyli babeczek budyniowych z ciasta francuskiego, charakterystycznych dla kuchni portugalskiej. W kolejny weekend odwiedziliśmy małe miasteczko i duże miasto. Rozpoczęliśmy od Vila Nova de Gaia - to znane w świecie miejsce, w którego licznych piwnicach i magazynach butelkuje się wino typu porto, tradycyjnie spławiane tam rzeką Douro. W Espaço Porto Cruz zaproszono nas na symboliczną degustację tego napitku. Następnie, pokaźnych rozmiarów mostem, obok mijającego nas metra, przeszliśmy do miasta Porto. Jest ono położone w północnej części Portugalii, nad Oceanem Atlantyckim, u ujścia wspomnianej rzeki, po której odbyliśmy rejs statkiem. Porto jest drugą co do wielkości po Lizbonie, metropolią w państwie. Kolejny weekend przeznaczony był na zakupy w olbrzymim centrum handlowym Norte Shopping Porto. Tam mieliśmy możliwość spróbowania narodowej portugalskiej kanapki, która z typowymi kanapkami ma mało wspólnego. Według oficjalnej receptury francesinha, oprócz chleba musi zawierać warstwy steku, szynki, dwóch rodzajów kiełbas i sera. Całość pokrywa roztopiony ser żółty, a dzieło wieńczy pomidorowo – piwny sos. Często dodatkowo, danie dookoła obsypane jest frytkami! Palce lizać! Następnie, wykorzystując słoneczną pogodę, która nam nieustannie sprzyjała (przez większość dni cieszyliśmy się temperaturą około 20O w cieniu!), relaksowaliśmy się nad oceanem w Apulii, zbierając muszelki, spacerując, robiąc mnóstwo zdjęć oraz „plażując”. To był niezapomniany czas – wspaniała przygoda!
Jeden czwartek poświeciliśmy na targ w Barcelos. Kupić można tam dosłownie wszystko: odzież, obuwie, torebki, biżuterie, garnki, meble, dywany, dekoracje, donice, krzewy, kwiaty, mięsa, wędliny, sery, pieczywo, owoce, warzywa, pamiątki…
Oprócz nas w campusie przebywały inne grupy z Chełmna i zaprzyjaźnionego Sosnowca, a także z Czech, Rumunii, Turcji. Życie obok nich to nowe przyjaźnie, ciekawe doświadczenie i okazja do poznania innych kultur.
Trzy tygodnie szybko minęły. Dzień przed wylotem do Polski wszyscy stażyści - z rąk p. Nuno Barbosy, prezydenta goszczącej nas organizacji Intercultural Association Mobility Friends - otrzymali certyfikaty, potwierdzające naukę języka portugalskiego oraz odbycie staży zawodowych. Ponadto uczniowie otrzymali specjalne dokumenty, tzw. Europass Mobilność, które są honorowane w całej Unii Europejskiej i zaświadczają o odbytych praktykach zagranicznych. Portugalii nie mówimy żegnaj, lecz do zobaczenia!
J

                                                                                                                 Stażyści i opiekunowie